Muzyka – to moja odpowiedź.
Dlaczego muzyka?
Pozwala mi się spełniać, dawać upust różnym emocjom i stanom ducha. Lubię śpiewać, tańczyć i słuchać, ale trudno tylko słuchać kiedy gra kapela – wiem co mówię – nie da się 🙂
Obejrzyj klikając w obrazek.
Żródło: MuzykaRoztocza.pl ; Kapela Bornego z Podzamcza na potańcówce w remizie w Komodziance, Jesienna Fanfara, 8.10.2022; realizacja video: Gutek Zegier
Dlaczego muzyka i skąd mi się to wzięło? Czy zawsze tak myślałam?
Nie zawsze zdawałam sobie z tego sprawę. Muzyka towarzyszyła mi od dziecka, a i w życiu dorosłym ciągle jest ze mną.
Śpiewam już od ponad trzydziestu lat. Mam za sobą doświadczenia chóralne, wiele lat śpiewu w kilkuosobowym zespole wokalnym, a obecnie śpiewam w zespole folkowym i kapeli grającej muzykę „tradycyjnie”. Moja przygoda ze śpiewaniem w żadnym przypadku nie ograniczała się tylko do samego śpiewania. Przez wiele lat brałam czynny udział w organizacji „Festiwalu Muzyki Renesansu” (mieszkam w Zamościu – Perle Renesansu). W zespole wokalnym również – wraz z mężem – byliśmy autorami scenariuszy historii malowanych muzyką.

Mam to szczęście, że moją pasję muzyczną mogę realizować razem z mężem Piotrem.
I powiem wam w sekrecie, że poznaliśmy się właśnie w chórze
Nasza przygoda z muzyką tradycyjną to również – koncerty 🙂
Na zdjęciu – KOROMYSŁO – Folk Maszyna ze Szczebrzeszyna
– foto Kacper Koczułap
Wspólne muzykowanie pozwala poczuć to „flow”, jakiego człowiek poszukuje.

Razem z moim z mężem i naszym przyjacielem Tomaszem założyliśmy zespół KOROMYSŁO, który już od 10 lat działa w gościnnych progach Miejskiego Domu Kultury w Szczebrzeszynie.
Nasz repertuar to głównie muzyka Roztocza, Lubelszczyzny. Chociaż w naszych KOROMYSŁOWYCH aranżacjach występują instrumenty nie związane z wiejskimi kapelami i pojawiają się w nich elementy współczesne, to dbamy o to, aby słowa i melodia pozostawały takie jak dawniej.
W zespole śpiewam, opowiadam, Piotr gra na instrumentach perkusyjnych, lirze korbowej i śpiewa. Razem szukamy ciekawych melodii do wykonywania. Aranżacje powstają najczęściej na próbach – każdy z członków zespołu je tworzy – wrzucając swoje pomysły.
Przez te lata naszej przygody poznaliśmy i wykonywaliśmy utwory z muzyki dawnej, rozrywkowej, ludowej.
Bywało też, że przez to, iż ciągnęło nas do muzyki, jak ćmę do światła nie mogliśmy skupić się na pracy. Mieliśmy wtedy „mocne” postanowienie, że to tylko hobby i nie możemy poświęcać na nie tyle czasu co dotychczas.
Oczywiście jak się domyślacie, nie długo wytrzymaliśmy w postanowieniu 🙂
Prawdą jest, że jeśli czegoś szukamy, to w końcu to znajdujemy. W naszym (moim i Piotra) przypadku jest tym polska muzyka tradycyjna. To pieśni śpiewane przez wiejskie śpiewaczki, to kapele grające na żywo, to potańcówki z oberkami, mazurkami, polkami i wieloma innymi tańcami. To właśnie te z pozoru proste, a jednocześnie skomplikowane melodie grane i śpiewane od zawsze przy pracy, do zabawy, w zadumie i smutku są dla mnie esencją muzyki.
Kiedy już raz dane mi było poznać taką właśnie muzykę, to nie mogę się już zatrzymać.
Dlaczego?
Ponieważ poznawanie jej, słuchanie, doświadczanie czy to we wspólnym śpiewie, czy tańcu wywołuje taki stan, który trudno opisać słowami. Jest to szczęście, lekkość, radość – każdy znajdzie na to swoje określenie. Jest to coś, czego pragnie każdy człowiek. Stan określany w psychologii jako flow – stanem między satysfakcją a euforią, wywołany całkowitym oddaniem się jakiejś czynności, stan uważności (mindfulness), bycia tu i teraz.
Powiesz, że to tylko muzyka?
Zostań ze mną, a przekonam Cię, że muzyka jest wszędzie i bez niej byłoby nam trudno żyć.
Sprawdziłam to na sobie i znam jeszcze wiele osób, które zgodzą się ze mną w tej kwestii.
Jeśli potrzebujesz wiedzy potwierdzonej naukowo to piszę o tym w artykule „Czy muzyka jest potrzebna w życiu.”

